niedziela, 7 września 2014

Opuszczony dom w Stefanowicach


Na skraju lasu, w pewnej odległości od Stefanowic stoi dom. Ma ściany, drzwi, okna, dach, komin. Do domu prowadzą schody. Na podwórku rosną kasztanowce. Niby zwykły dom, jak każdy inny... ale nie do końca. Ten jest opuszczony.




Jaka jest historia tego budynku, kto w nim mieszkał i przede wszystkim dlaczego już nie mieszka - nie mam pojęcia. Dom stoi w dość odludnej okolicy, choć w pobliżu są zamieszkałe gospodarstwa. Budynek jest spory - w środku musi być duży parter i poddasze. Zbudowany jest z czerwonej cegły, dach pokryty ma szarą dachówką. Z przodu budynek jest mocno zarośnięty, widać jednak główne wejście i dobrze zachowany front domu.










Uwagę przykuwają zachowane zdobienia futryn i ram okiennych. Dom był pewnie kiedyś bardzo ładny, choć moim zdaniem nadal jest co podziwiać. Tęsknię za czasami prostej, estetycznej architektury, z pięknymi detalami i dbałością o wygląd każdego budynku. Wystarczy spojrzeć na dawne chaty, czy domy - kto dziś buduje z taką starannością...










Tylna część domu jest łatwiej dostępna. Zachowały się schody i drzwi od tylnego wyjścia, pomalowane na miodowy kolor. Kłódka zamyka dostęp do wnętrza, okna zabite są deskami. Widać również zejście do piwnicy, dziś zablokowane.














Nie mam natury ryzykanta, więc wnętrze pozostało niespenetrowane. Skoro drzwi i okna są zabite, to z takich czy innych przyczyn nie należy tam wchodzić i myślę, że warto to uszanować. Pomiędzy szparami w oknach i drzwiach widać, iż wnętrze jest raczej puste. Na podłodze leży gruz. W kuchni widać pozostałości po piecu kaflowym. W jednym z pokoi stoi częściowo zniszczone stare drewniane łóżko. Na ścianach widać jeszcze wyraźnie tapety. Szpary są na tyle duże, iż udało się zrobić kilka zdjęć - nie są najlepszej jakości, ale obrazują wnętrze domu.
















Na podwórku stoi studnia, a obok niej żuraw, a w zasadzie podpora żurawia. Dźwignia leży nieopodal pod drzewem, niestety złamana i już przegniła. Widać również pozostałości po czymś, co było być może zbiornikiem na obornik - dziś we wnętrzu rosną drzewa.










Po przeciwnej stronie podwórza stoi budynek gospodarczy - dach jest całkowicie zniszczony, ale zachowały się mury i drzwi do poszczególnych pomieszczeń.





















W obrębie podwórka widać też ślady po jeszcze innych zabudowaniach - pozostały w zasadzie jedynie fundamenty i resztki cegieł, porośnięte mchem.





To bardzo piękne miejsce. Niby ruina, ale ile jest w tej ruinie duszy. Stary, zarośnięty dom, pełen kurzu i pajęczyn. Przede wszystkim pełen jednak tajemnic. Piękna i wytrzymała czerwona cegła, murowane kominy, dach spowity mchem. A dookoła las i szumiące sosny. Wystarczy zamknąć tylko oczy i wyobrazić sobie mieszkających tutaj ludzi. Jak pracowali na pobliskim polu. Jak czerpali świeżą wodę ze studni. Jak wyjeżdżali z domu do miasta, a potem do niego wracali. Jak siadali wieczorami na schodach i patrzyli na gasnące słońce. Świat i ludzie byli wówczas inni. Ale w przyrodzie nic się nie zmieniło. Nadal wstaje świt, a potem zapada zmierzch.
















Może majestatyczne kasztanowce znają odpowiedź na pytanie co się tutaj stało i dlaczego dziś nikt już tu nie mieszka? Śmierć? Choroba? Wyjazd za pracą? Przeprowadzka? A może całkiem inna historia. Szkoda, że nie rozumiem języka drzew - omija mnie tyle ciekawych opowieści...





Opuszczone domy, tylko na pozór nie są zamieszkałe. Lokatorów takich miejsc, można obejrzeć na świetnych zdjęciach fińskiego fotografa Kaia Fagerströma. Fotoreportaż The House in the Woods można zobaczyć tutaj:

14 komentarzy:

  1. Świetna robota, lubię takie opowieści :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja bym wlazł... normalnie kłódki działają na mniej jak płachta na byka.
    Miejsce piękne, zamożni ludzie tu mieszkali, a potem... no cóż jak w tysiącach podobnych historii, wykształcili dzieci, dzieci poszły w świat, do miasta. Zabrakło zdrowia, ziemie trzeba było oddać na gminę za rentę, potem ciche powolne konanie, tu czy w DPSie , a na koniec ktoś przyszedł, zabił okna i drzwi...
    czasami gdy dojazd jest dogodny, takie domy znajdują nowych mieszkańców, zamożnych uciekinierów z miast, wnuki tych co mieszkali tu kiedyś.

    OdpowiedzUsuń
  3. Znalazłem też galerię opuszczonego dworu na tej stronie:
    http://fotokomorka.j.pl/dwor-l
    Ciekawe miejsca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karol, dziękuje za odwiedziny i linka - bardzo ciekawa strona i tyle niesamowitych opuszczonych miejsc...

      Usuń
    2. Znałem człowieka który tam mieszkał. Miał imię Andrzej. W latach 90-tych był pracownikiem PKP w Poznaniu. W tych czasach jego syn, po pracy na polu przyjechał nad j.Kużnickie, wyskoczył z samochodu,wskoczył do wody i już nie wypłynął.Na tym kontakty się urwały.Zmarł podobno kilka lat póżniej. Marek

      Usuń
    3. Marek, bardzo dziękuję, że podzieliłeś się tą informacją - smutna historia, ale dzięki niej zagadka opuszczonego domu choć trochę się rozwiązuje.

      Usuń
  4. Ja znam to miejsce mieszkam obok.Dom jest świetny niestety obecny właściciel nie chce go sprzedać nie remontuje go serce boli codziennie kiedy tam przejezdzam.Pojawiają się też wandale sama paru przepędziłam.Chętnych do kupna tego domu było wielu niestety właściciel jest w tej kwestii nieugięty a szkoda bo to naprawdę piękny dom i miejsce.





    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, dom jest piękny, podobnie jak samo miejsce jego położenia. Szkoda, że właściciel nie chce się zgodzić na sprzedaż - może dom zyskałby kogoś, który doceniłby jego urok. Co do wandali, to niestety większość takich miejsc pada prędzej czy później ich ofiarą. Zobaczymy, co przyniesie czas - póki dom stoi, jest nadzieja :) Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Cudowne miejsce, na pewno je odwiedzę jeszcze we wrześniu ;) Bywam bardzo często w okolicach Zbąszynia. Zapraszam na mojego bloga, gdzie też mam fotografię opuszczonego domu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za odwiedziny i zapraszam w zbąszyńskie okolice - warto :)

      Usuń
  6. Czytam ponownie tę historię, oglądam zdjęcia i ponownie muszę się wypowiedzieć na temat tego domu.
    Po prostu nie mogę uwierzyć, że ludzie zostawiają na pastwę losu takie skarby ;( Gdybym tylko miała taki dom... i to pomieszczenie gospodarcze... i te drzewa... i ta piękna barwa cegły... i te zdobienia okien... i cały ten jego wiejski klimat ahhh ;( Serce pęka na samą myśl, że on dalej tam stoi i niszczeje a ja bym się tym zaopiekowała.
    P.S.: On sam najlepiej zna historię jego dawnych właścicieli, a także powód dla którego go opuścili ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaręczam Ci że w Polsce jest mnóstwo takich domów. Przy każdym rajdzie widuję takie na Pogórzu, widywałem takie na Mazurach... Znaleźć coś dla siebie jest łatwo. Gorzej znaleźć pieniądze na remont takiego obiektu i jego eksploatację (po "dociepleniu" znikną cegły i zdobienia, bez docieplenia ogrzewanie będzie bardzo kosztowne).

      Usuń
  7. Byłam tam dzisiaj. Ciężko go znaleźć ale w końcu się udało. Dom naprawdę ma ogromny potencjał i miejsce również przepiękne z dala od "centrum" wsi, bo w samym lesie, wokół także łąki. Jednak mam jakieś takie dziwne odczucia po tej wizycie: strach, lęk, tak jakby skrywał on naprawdę jakąś tajemnicę, że tam kiedyś coś się stało. Miejsce warte obejrzenia ;) Wydaje mi się, że po wojnie chyba już nikt tam nie zamieszkał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że trafiłaś do tego miejsca - faktycznie jest położone na uboczu, ale warto nawet trochę pobłądzić, by je zobaczyć. Po wojnie na pewno ktoś tam mieszkał - kilka komentarzy wyżej Marek piszę, iż znał człowieka, który żył tam w latach 90-tych. Komentarz Marka rzuca trochę światła na sprawę tego pięknego opuszczonego domu. Co do tajemnic, to pewnie to miejsce skrywa ich wiele...

      Usuń