czwartek, 23 października 2014

Przyprostynia - nad Obrą


Jesienne popołudnie nad Obrą. Rzeka zdaje się stać w miejscu. Może obserwuje jak zmienia się przyroda? Liście w dużej mierze są ciągle jeszcze zielone. Ale to zupełnie inna zieleń, niż zieleń wiosenna, a nawet ta letnia. To zieleń, która już wkrótce zmieni się w brąz, żółć, szarość. Zieleń w fazie przemiany. W powietrzu unosi się wilgoć i zapach gnijących liści. Mora trawa kładzie się pod stopami. Nie minie wiele czasu i na rzece pojawi się lód, trawę pokryje szron, a puste gałęzie będą uginać się pod ciężarem śniegu. Tymczasem wszystko jednak trwa nieruchomo i w spokoju pod szarym niebem. Samotne łódki, wpadające do wody liście, żółknące trzciny. Niemi świadkowie powolnego przemijania. To przemijanie jest jednak inne- nie zmierza do końca, lecz do początku. Wciąż odradzająca się na nowo natura jest fenomenem, który nic nie robi sobie z ludzkiego pojęcia czasu.













1 komentarz:

  1. Dobrze pobyć nad wodą...pomyśleć...posłuchać ciszy.

    OdpowiedzUsuń