piątek, 1 maja 2015

Drewniana chata w Mariankowie


Mariankowo to niewielka wieś w gminie Siedlec. Poza spokojem, ciszą i nieśpieszną atmosferą, można nacieszyć się tam również widokiem kilku zabytkowych, drewnianych domów. Jedna z chałup stoi tuż przy głównej drodze. W zasadzie powinnam napisać, że jeszcze stoi, bo nie wiadomo, jak długo ten stan potrwa. Dokumentując przemijający świat, zapraszam dziś w odwiedziny do wiejskiej chaty krytej strzechą.









Chałupa o numerze 23 w Mariankowie, nie jest już dzisiaj zamieszkała. Niestety widać, iż o dom nikt nie dba, w związku z czym chałupa rozpada się. Zniszczona jest duża część dachu, niektóre z belek nośnych zawaliły się, co spowodowało także spore uszkodzenie jednej ze ścian chaty. Dom jest przykładem drewnianej, wiejskiej architektury - w okolicach można oglądać więcej tego typu budynków. 












Uwagę zwraca misternie zbudowany dach, zwieńczony dwoma kominami. Krycie dachu strzechą było kiedyś na wsi bardzo popularne, a fachowców w tej dziedzinie nazywano strzecharzami. Dachy były najczęściej kryte słomą, bądź trzciną.


 







Bardzo podobają mi się okna w białych ramach, które świetnie kontrastują z ciemnym drewnem. Do wnętrza chałupy prowadzą  brązowe drzwi - jak to zwykle bywa zamknięte na kłódkę. Podwórze zarosło, nieopodal domu obejrzeć można również studnię.












Wnętrze chałupy można obejrzeć z tej strony domu, gdzie ściana zaczyna się walić i brakuje niektórych okien. Wyraźnie widać poszczególne pokoje i drzwi, dostrzec można też szafki, pozostałości po piecu, lampach i łóżkach. Zawsze w takich miejscach myślę, o dawnych mieszkańcach tego domu - to oni stawiali tutaj codziennie swoje kroki, otwierali okna, opierali się plecami o drewniane ściany... Teraz w pustych pomieszczeniach gwiżdże jedynie wiatr.


















Nieopodal chaty znajduje się stodoła - również kryta strzechą i również mocno zniszczona. Obok płynie rów nad którym spacerują kaczki. Dookoła znajdują się zamieszkałe domy, toczy się normalne życie. Szkoda, że takie codzienne życie nigdy już chyba do drewnianej chałupy nr 23 nie powróci...















Chata w Mariankowie została uwieczniona również na blogu Wolsztyn: http://wolsztyn.blogspot.com/2012/08/mariankowo-23.html

7 komentarzy:

  1. Drewno...jesteś bezbłędna w tym co robisz...
    Ten mój post z Mariankowego sierpnia w 2013 roku był doprawdy całkiem przypadkowy, ba...fotki uczynione jakimś fototelefonem...
    Cieszę się jak dziecko z tego posta, oj cieszę :-))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mniejsza o jakość zdjęć - liczy się dostrzeżenie miejsca. Wygląda na to, że pogoda wówczas nie dopisała - ale do Mariankowa zawsze można wrócić. Póki co, chata stoi :)

      Usuń
  2. Cudowna ;( Aż mi jej szkoda, że nikt się nią już nie zaopiekuje.
    Piękne miejsce, prawdziwy wiejski klimat, który kocham. Szkoda tylko, że jeszcze kilka zim i będzie po wszystkim ;)
    Bardzo podobna do tej z mojego bloga ;)
    Mam tak samo jak Ty: zawsze się zastanawiam nad ich byłymi właścicielami, kim byli, dlaczego opuścili tak urocze miejsce rodzinne i gdzie teraz są i czy w ogóle są? ...

    OdpowiedzUsuń
  3. Byłam tam dzisiaj, smutne miejsce ;( Dom pozostał w takim stanie jakby ktoś wstał rano, wyszedł i już nie wrócił ;( W środku stary, kuchenny kredens, telewizor, szafa i inne rzeczy. Cieszę się, że udało mi się go zobaczyć jeszcze przed jego całkowitym zniszczeniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to czasem bywa, że się skądś wyjeżdża i już nigdy nie wraca. Szkoda, że dom niszczeje i już chyba niewiele da się zrobić by go ocalić.

      Usuń
  4. Trafiłam tutaj z bloga Wiejskie Klimaty i widzę, że warto zostać na dłużej :) Uwielbiam takie klimatyczne miejsca. Też często je opisuję.

    I widzę tu także mój ukochany kredens! Taki sam - pożydowski - mam odnowiony w swojej pracowni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kredensu zazdroszczę - piękna rzecz, szczególnie gdy jest odnowiony i znalazł dobrą właścicielkę, która potrafi go docenić :) Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam!

      Usuń