Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chrośnica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chrośnica. Pokaż wszystkie posty

sobota, 1 grudnia 2018

Szarość


Grudniowe, szare, krótkie dni. Świat trochę za mgłą, przytłumiony obraz, deficyt jaskrawych kolorów. Ostre letnie światło wydaje się tylko wspomnieniem, soczysta wiosenna zieleń przewidzeniem. Jeszcze gdzieniegdzie na drzewie kołysze się rudy jesienny liść, ale nie ma już wyrazistej barwy, jak w październikowe czy listopadowe słoneczne dni. To grudzień - jeden z najbardziej szarych i mrocznych miesięcy. W miastach rozświetlonych blaskiem bożonarodzeniowych jarmarków i nasyconych barwami świątecznych witryn, szarości łatwo przegapić. Tymczasem szary to również kolor, choć niektórzy twierdzą, że szarość to właśnie koloru brak...











Poszarzały również pola w okolicy Chrośnicy. Oko oczywiście rozróżnia barwy, ale brak jest światła, które by je podkreśliło, uwypukliło i wydobyło z krajobrazu. Przybrudzone niebo, ani smugi błękitu i iskry słońca. Widok wydaje się być monotonny, zwyczajny, taki codzienny. Może nieprzypadkowo mówi się czasem o szarej codzienności, czy rzeczywistości. Nie każdy dzień i nie każdą chwilę maluje gama kolorów. Paleta barw bez szarości jest jednak niepełna. 










Zwykłość, prostota, codzienność, szarość. Zbity z desek płot, kamienne słupki, łąkowa trawa i buszujące pod ziemią krety. Sylwetki nagich drzew, goła wierzba witająca wjeżdżających do wioski. Bez fajerwerków, bez wielkich niespodzianek, tak zwyczajnie. Kiedy wszystko musi być niesamowite, niezwykłe, najpiękniejsze, idealne, błyszczące, migoczące, kolorowe i rozświetlone, pola w okolicach Chrośnicy przypominając, że w życiu bywają też te zwykłe, mało spektakularne chwile. Te, którymi trudno pochwalić się na portalach społecznościowych, czy podczas spotkania ze znajomymi. Szukając w życiu barw, tak często przegapiamy szarość, tak bardzo chcemy ją zamalować i zasłonić. Trudno dostrzec piękno w butwiejącym płocie, trudno uznać za atrakcyjny zwykły, zdaje się nic nieznaczący dzień. Tymczasem ta "zwykłość" jest bardzo ważna, a jej unikanie sporo o nas mówi. Szarości jest coraz mniej - może warto się z nią czasem zmierzyć, nawet, jeśli to trudne.








sobota, 22 listopada 2014

Ambona myśliwska "Józefówka"


Jeżdżąc po lasach w okolicy Chrośnicy napotkałam ciekawą ambonę myśliwską. Wygląda jak wiele innych, ale nigdy wcześniej nie zdarzyło mi się spotkać ambony, która miałaby swoją nazwę. Podchodząc bliżej można zauważyć tabliczkę przybitą na ścianie ambony, a na niej napis: "Józefówka". Trudno powiedzieć, czy budowniczym tego obiektu był Józef, czy może za nazwą kryje się jakaś inna historia. Tak czy inaczej, to całkiem sympatyczne spotkać nagle w lesie "Józefówkę".




Nazwa ambony w całej okazałości.








Pomysł, by nadać ambonie myśliwskiej nazwę, bardzo mi się spodobał. Mniej spodobało mi się to, co zauważyłam w pobliżu tego obiektu. Nieopodal ambony rozsypano resztki jabłek i buraków. Pomysł z dokarmianiem zwierząt jest w porządku, choć pogoda ciągle jeszcze leśnym mieszkańcom sprzyja i raczej nie ma konieczności, by dostarczać im jedzenie. Moje podejrzenia wzbudziło jednak miejsce, w którym pojawiła się góra przysmaków. Chcę wierzyć, że ktoś wybrał tą lokalizację przypadkiem. Ale to dziwny zbieg okoliczności, że pokarm znalazł się akurat tak blisko ambony... Świadczy to o wyraźnym wabieniu zwierząt. Pytanie tylko w jakim celu - fotograficznym, czy może raczej myśliwskim? Nie mam zamiaru oceniać myślistwa i łowiectwa. To skomplikowana kwestia i każdy ma własne zdanie na ten temat. Osobiście rozumiem argumenty przemawiające za polowaniami - oczywiście tymi kontrolowanymi i uzasadnionymi. Nie podoba mi się jednak prymitywny sposób wabienia zwierząt w postaci dostarczania pokarmu nieopodal ambon. To trochę jak postawienie takiego obiektu w pobliżu paśnika - chyba każdy czuje, że nie tak być powinno... Jak jest w przypadku "Józefówki"? Ciężko to rozstrzygnąć - chciałabym jednak, by w tym przypadku moje rozważania były jedynie spiskowymi teoriami.