Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jesień. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jesień. Pokaż wszystkie posty

sobota, 5 października 2019

Słowo na dziś


"Po tym, jak zelżał upał gasnącego lata, przestronne niebo zaczęło przybierać po południu łagodniejsze barwy i pojawił się chłodny wiatr, zapowiadający nadejście jesieni. Liście jeszcze nie pożółkły ani nie opadły z drzew, nie pojawił się też jeszcze ten niejasny lęk, który odczuwamy wobec śmierci przyrody, bo wiemy, że ta śmierć dotyczy i nas. (...) Każda jesień jest bliższa naszej ostatniej jesieni - i to samo dotyczy wiosny lub lata, jednak jesień, będąc taką, jaką jest, przypomina nam, że wszystko ma kres, o czym łatwo zapominamy, przyglądając się światu wiosną lub latem".


                         Fernando Pessoa - Księga niepokoju spisana przez Bernarda 
Soaresa, pomocnika księgowego w Lizbonie





poniedziałek, 29 października 2018

Uchwycić chwile


Dwanaście lat temu dostałam w prezencie pierwszy aparat. Uznano chyba wówczas, że mogę rozpocząć własne dokumentowanie świata. Wcześniej z zazdrością oglądałam albumy starszego brata, patrzyłam jak podgląda naturę, pochyla się nad płatkami kwiatów, czy kroplami wody. Oglądałam książki rodziców pełne pięknych zdjęć z rozmaitych krajów. Otwierałam klasery i przenosiłam się w wir minionych wydarzeń. Zbierałam pocztówki, by móc choć na chwilę przenieść się tam, gdzie podróżujący, zobaczyć choć ułamek tego, co widzą oni. Spoglądałam na jakiś widok i myślałam - chciałabym uchwycić ten moment. Chciałam pamiętać. Chciałam mieć choć na chwilę poczucie, że da się zatrzymać czas...

Ze starych fotografii patrzą na mnie przodkowie, ludzie, których już ze mną nie ma. A tam ciągle uśmiechnięci, albo poważni, ze śmieszną miną, w dziwnych fryzurach, czy strojach. Trwają, choć przeminęli... Z fotografii patrzy na mnie roześmiane dziecko, uczeń pierwszej klasy, nastolatka z przyjaciółmi, a potem już coraz bardziej dorosły człowiek. Lubię zdjęcia. Rozumiem już dziś ich paradoks - choć zatrzymują chwile, pokazują jednocześnie jak szybko one mijają...

Aparat służy mi do dziś. Dotrzymywał kroku w wielu podróżach - tych dalekich i tych dużo bliższych. Wierny towarzysz, spoglądał w twarze ważnych dla mnie osób, utrwalał istotne miejsca i momenty. Dokumentuje mój świat, to jak go widzę, jak chcę go widzieć, to jaki jest i jaki bywa. Dokumentuję, by w przyszłości, móc zobaczyć przeszłość.

Życie nie toczy się jednak na zdjęciach. Nie jest albumem, który można otworzyć i przenieść się wstecz. Nie dzieje się ani w przeszłości ani w przyszłości. Nie można go odłożyć na kiedyś, na odpowiednią sposobność, czy moment. A często żyję tak, jakby było zupełnie inaczej... Chciałabym umieć uchwycić moment nie tylko obiektywem aparatu. To dużo trudniejsza lekcja, niż nauka odpowiedniej kompozycji, doboru światła, kontrastu. Sztuka fotografowania i sztuka życia. Jednego, jak i drugiego nikt mnie nie uczył. Bardzo więc niedoskonale, podpatrując tych, którzy zdają się robić to lepiej, na swój sposób próbuję uchwycić to, co nieubłaganie przemija...



Jesienny las w rejonach Zbąszynia - zdjęcie zrobione około dziesięć lat temu. Dziś miejsce to wygląda inaczej - las widoczny w głębi częściowo wycięto...


sobota, 29 września 2018

Las wita jesień


Leśne powitanie jesieni. Pierwsze na ochotnika zgłosiły się trawy i paprocie. Runo leśne nagle pożółkło i zrudziało. Tak, jakby letnie miesiące, pełne blasku i ciepła, skumulowały się w żółtych źdźbłach trawy i liściach paproci. Zieleń, niczym za dotknięciem czarodziejskiej, jesiennej różdżki, zmienia się powoli w inne, cieplejsze barwy. Żółte paprocie snują historię o wyjątkowo długim i upalnym lecie, które odchodzi wraz z odlatującymi na południe ptakami.
















Zupełnie inną barwą witają jesień wrzosy. Drobne kwiatki przyciągają w cieplejsze dni pszczoły, które powoli kończą sezon ciężkiej pracy. Fiolet wrzosów przypomina barwę letniego nieba o zachodzie słońca, smug, które w ciepłe wieczory przed zapadnięciem zmroku rozpościerają się nad łąkami. Wrzosy, poza lasami, obecne są również w nazwie miesiąca, który właśnie mija...








Jeszcze inną kolorową niespodziankę postanowiły sprawić jesieni grzyby. Ile gatunków, tyle kolorów. Czasem to barwy rzadko spotykane w lesie, jak głęboka czerwień muchomorów nakrapianych białymi kropkami. Z kolei strategia najpopularniejszych grzybów jadalnych, to zlać się z otoczeniem. Mimikra ze ściółką skutecznie utrudnia ich znalezienie, ale grzybiarze wiedzą, ile radości daje spacer po jesiennym, barwnym lesie. Nawet, jeśli jak dziś, znajdzie się tylko jednego prawdziwka... 





 


poniedziałek, 24 listopada 2014

Listopadowe zachody


Listopad to jeden z najbardziej nielubianych miesięcy. Kojarzony z jesienną słotą, błotem, gnijącymi liśćmi, chłodem i przemijaniem. Taki melancholijny, nostalgiczny, monotonny. Światła i ciepła coraz mniej. W zamian wszelkie odcienie szarości i brązu. Ktoś nawet ostatnio z przymrużeniem oka napisał, że listopad to suma wszystkich poniedziałków...

Przyroda lubi jednak zaskakiwać. Tegoroczny listopad jest całkiem znośny. Gdy wyjechać na pola, czy do lasu, można zastanawiać się czy to wiosna, czy jesień. Drzewa już raczej nagie, ale trawa taka zielona, temperatury dodatnie i nawet słońce raz po raz przebija zza chmur. Zmierzch nadchodzi szybko, ale za to w bardzo widowiskowy sposób. Wczoraj słońce zachodziło nad Błędnem oświetlając je zupełnie letnim blaskiem. I tylko wiatr świszczący w uszach, czapka, szalik i rękawiczki przypominają, że to jednak listopad.








czwartek, 30 października 2014

Owoce jesieni


Jesień. Spadające jabłka, gruszki, pigwy, orzechy, śliwki. Te owoce są z pewnością najsmaczniejsze, ale i sporo innych drzew, krzewów i roślin owocuje właśnie o tej porze roku. Tym samym, poza kolorami opadłych liści, możemy zachwycać się jeszcze barwnym przedstawieniem, które toczy się na wielu gałęziach. Poniżej kilka mniej typowych owoców spotkanych podczas jesiennych wypraw.


Trzmielina pospolita


Miechunka


Kalina koralowa
 

Dzika róża


Cis pospolity


Konwalia majowa

 
Berberys pospolity