Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stasiuk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stasiuk. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 23 października 2016

Słowo na dziś


"O ósmej rano jest cicho i biało. Potem mgła powoli idzie do góry i pojawia się rozproszone złote światło. Widać krzewy i drzewa w ogrodzie, potem płot i reszta pejzażu powoli wraca na swoje miejsce. Szron znika z trawy. Na gałęziach lśnią srebrne pajęczyny. Ale wciąż jest cicho, cicho i zimno. Słychać pojedyncze krople spadające z północnej połaci dachu do rynny. 

To jest jesień, połowa października. Z niektórych drzew, z olch i jesionów opadła już część liści i dobrze znany pejzaż zmienia się raptem i w niespodziewanych miejscach otwierają się nowe przestrzenie. Spojrzenie nie napotyka na opór i biegnie gdzieś w głąb krajobrazu. Wśród bezlistnych gałęzi drzew widać opuszczone ptasie gniazda. Któregoś dnia na niebie pojawiają się klucze dzikich gęsi lecących na południe. (...)

(...) Pojawia się słońce i drzewa stają w czerwonych i złotych płomieniach. Nie ma piękniejszego światła niż światło jesieni. W nieruchomym powietrzu blask zaciera kontury rzeczy i zostawia jedynie barwy. Nawet dźwięki są wyraźniejsze, oddzielone od siebie i trwają dłużej. (...) Ten blask i ta cisza wydają się w jakiś sposób nieuchronne. To jest prawdziwy koniec pór roku, koniec życia i tak, jeśli będziemy mieli szczęście albo łaskę, będzie wyglądał koniec."


                             Andrzej Stasiuk - fragment felietonu Połowa października, powrót z książki Fado



Październik - Nowa Wieś Zbąska, nad jeziorem Nowowiejskim.
 

środa, 16 grudnia 2015

Słowo na dziś


"Świat pełen jest szczegółów, od których zaczynają się historie."

                                             Andrzej Stasiuk - Dukla






środa, 30 września 2015

Słowo na dziś


"Zaczyna się od cieni. Robią się dłuższe. Słońce nie wznosi się już tak wysoko i wypłaszcza się łuk jego wędrowania. Kształty stają się mocniejsze. Mija skwar, znika płaskość krajobrazu właściwa letnim dniom. W istocie lipiec i sierpień to najnudniejsze miesiące w roku - jeśli nie liczyć dni, gdy nadchodzą burze. Ale poza tym to raczej monotonia z wolna szarzejącej zieleni, wysokiego światła, które męczy i sprowadza coś w rodzaju ślepoty, bo trzeci wymiar krajobrazu, jego głębię, dostrzegamy jedynie rano i wieczorem. Aż nagle przychodzi wrzesień i jakby na pochwałę kalendarzowego podziału, na chwałę własnego istnienia ten pierwszy wrześniowy poranek jest chłodny i mglisty. Jednak gdzieś z góry przenika szarobłękitny blask i to znak, że dzień będzie pogodny. 

No więc wrzesień - początek schyłku. Dzięki niskiemu słońcu świat staje się wyrazisty, bardziej materialny, bo cienie są ciężkie, ciemne od wilgoci i zalegają bardzo długo. Podwajają rzeczywistość. Po prostocie lata krajobraz staje się wieloznaczny. Poranna mgła unosi się powoli i najpierw widać na kilkanaście kroków, potem dalej i dalej (...).

Tak więc wrzesień. Początek końca. Ostatni wysiłek świata, zanim zacznie powoli gasnąć, popielić się i zamierać. Heroiczny miesiąc. W ogrodach i sadach obfitość kolorów i owoców. Aż się w oczach mieni od tych czerwieni, oranżów, złota, fioletów, lila różów, od tego jabłczanego połysku, który w słońcu oślepia jak setki zajączków. Trzeba mrużyć oczy. A jak się to ugina, napięte do granicy pęknięcia, złamania, niczym człowieczy grzbiet pod ciężarem ponad siły."



               Andrzej Stasiuk - fragment felietonu Wrzesień z książki Nie ma ekspresów przy żółtych drogach




Wrześniowy las w rejonach Zbąszynia.
 

wtorek, 26 sierpnia 2014

Słowo na dziś


"Pejzaż miejski - jestem o tym głęboko przekonany - zużywa się od milionów par oczu, które się w niego wpatrują. Paryże i Londyny są pełne ludzi, którzy snują refleksje na ich temat. Tam wszystko jest już wydotykane, opisane na tysiąc sposobów. (...) Wolę oglądać świat w spowolnieniu. Żyję na wsi, więc mam mniejszą rozdzielczość i pojemność. Nie podjąłbym się opisu życia wielkiej aglomeracji. To mnie przerasta".


                                                                      Andrzej Stasiuk w wywiadzie dla Tygodnika Powszechnego



Krajobraz w okolicach Godziszewa.