Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiosna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiosna. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 maja 2020

Gra w zielone


Maj - wytrawny gracz w zielone. Tyle odcieni tej barwy nie zapewnia chyba żaden inny miesiąc. Jakby komuś nagle rozlała się zielona farba - na ziemi, nad ziemią, w koronach drzew. Inne barwy stanowią jedynie dopełnienie, podkreślając jeszcze, jak wszystko wkoło zielenieje. Po miesiącach królowania innych kolorów, nagle wszystko wydaje się tak świeże, nowe - takie właśnie zielone. Patrząc na majowe poczynania uświadamiam sobie, że też ciągle jestem zielona - człowiek niby tyle razy widział wiosnę, ale ciągle nic o niej nie wie i ciągle zgłębianie tej tajemnicy i gra w zielone tak bardzo pociąga. Zagrajmy więc jeszcze raz...














Wszystkie oblicza zieleni zostały uchwycone w okolicach Stefanowa.


niedziela, 26 maja 2019

Uroczysko


Niepozorna droga przez las z Perzyn do Nowej Wsi Zbąskiej. Po obu stronach szosy świeża, majowa zieleń, wszystko aż pachnie po niedawnych deszczach, a w powietrzu słychać śpiew ptaków. Przez konary drzew prześwituje słońce i błękit nieba. Pięknie? Pewnie że pięknie. Może być jednak jeszcze piękniej, bowiem zza drzew prześwitują jakieś plamy żółci i bieli, a słońce iskrzy się w stojącej wodzie. Czas na przystanek, pora zobaczyć uroczysko.












Miejsce to nazwałam uroczyskiem na moje własne potrzeby - oficjalnie nie posiada takiej nazwy. Nie wiem, czy posiada jakąkolwiek nazwę - to po prostu zagłębienie terenu położone w lesie przy szosie i z tej szosy widoczne. Myślę jednak, że mało kto je zauważa, a nawet jeśli komuś w aucie mignie jakaś żółć i biel pomiędzy drzewami, to pewnie pomknie dalej, do tylu ważnych spraw... Podobnie koło tego miejsca przemknąć można na rowerze, a nawet przejść obojętnie na pieszo, w końcu to jakieś wiosenne kwiatki i tyle... Kto by się tym interesował... Zainteresowałam się. Dzięki tej ciekawości trafiłam choć na moment do bardzo pięknego świata, tak dalekiego od tych wszystkich wielkich, ważnych i pilnych spraw...












Podmokły teren pełen żółtych kosaćców (czy jak kto woli irysów) oraz drobnych białych kwiatków, które zidentyfikowałam jako okrężnicę bagienną. Miejsce to widziałam już w różnych porach roku, nie spodziewałam się jednak, że w maju może mnie zaskoczyć tak cudowną szatą. Ostatnie opady, a następnie kilka ciepłych dni sprawiło, że trafiłam w idealny moment, by podziwiać to małe uroczysko w pełnej krasie. Gdy spostrzegłam taki widok nie mogłam znaleźć innego słowa, niż właśnie: uroczysko. Na żywo dużo piękniejsze niż na zdjęciach...












Ktoś powie - no dobrze, może i nawet ładne te żółte kwiaty, ale trujące (tak, kosaćce są trujące), a te białe takie jakieś małe, nie ma czym się zachwycać i jeszcze na jakieś bagna trzeba się pchać, a poza tym jakie to uroczysko ma znaczenie. Może nie ma żadnego. Oczywiście dla natury kwitnięcie tych kwiatów i podmokły teren mają znaczenie, ale część przyrody zwana człowiekiem wszędzie chce szukać dodatkowych znaczeń, zajmować się tylko sprawami ważnymi i poważnymi. Kwiaty zakwitły, a potem przekwitną - może nie ma to dla niektórych żadnego znaczenia. Ja jednak, wśród tych wszystkich ważnych i wielkich spraw, tak odległych od samozwańczego uroczyska, lubię sobie pomyśleć, że jest takie miejsce, gdzie w spokoju śpiewają ptaki, a nieniepokojone wzrokiem tych, którym tak śpieszno, pięknie kwitną irysy i okrężnica. Miejsce, gdzie można się zatrzymać, któremu można nadać własną nazwę i do którego można potem w myślach wracać. Taka myśl, w ogromnym i pędzącym świecie, może czasem przynieść spokój. 














O tym miejscu w zupełnie innej odsłonie pisałam już wcześniej tutaj: https://zbaszynprzedmiescie.blogspot.com/2015/04/lesne-rozlewisko.html

sobota, 12 maja 2018

Niech no tylko zakwitną jabłonie


Jak największy cud, wraz z wiosną na drzewach rozkwitają niewielkie kwiatki. Powietrze przesyca słodki zapach i szum pracujących w pocie czoła owadów. Drzewa okrywają się delikatnym welonem, chowając dopiero rodzącą się zieleń i brunatność silnych konarów. Wiatr strąca pyłek i płatki, które, gdyby nie ciepło słońca, można by uznać z daleka za śnieg. To ulotny spektakl, w którym owocowe drzewa prezentują swoje nienachalne i naturalne piękno. 












Trudno oderwać wzrok od tego cudu. Trudno uwierzyć, że potężne drzewa noszą w sobie coś tak delikatnego. Jest czas kwitnienia, a potem czas owocowania. Jest piękno, które kryje się w maleńkich płatkach i ich tajemniczej roli. To piękno, które nie przemija. Dojrzewa z czasem w słodkich owocach. Prawdziwe piękno czyni świat lepszym, a można się o tym przekonać właśnie pod kwitnącym drzewem...












sobota, 14 kwietnia 2018

Wyczekiwana wiosna


Wiosna uczy nas czekać. Na początku jest bardzo ostrożna - krok do przodu, dwa kroki w tył. Już wydaje się, że nadeszła, a potem znów wracają chłodne dni, pełne szarości i deszczu. W końcu przylatują jednak pierwsze ptaki, przebiśniegi nieśmiało otwierają swoje płatki. Choć zima wcale nie była sroga, to krótkie dni, brak słońca i zieleni zaczynają coraz bardziej męczyć. Początkowa nieśmiałość wiosny mija. Tegoroczny kwiecień powitał nas prawie letnimi temperaturami, a przyroda obudzona ciepłym słońcem, szybko zapomniała o zimowym śnie. Nad polami unosi się świergot skowronków, w ogrodach wieczorami można wysłuchać koncertów drozda śpiewaka, a w sadach kwitną owocowe drzewa. Co w tym czasie słychać w lesie?








Las nie jest jeszcze tak wiosenny, jak ogrody czy kwietniki. Jest wiosenny w inny sposób - pełen sosen, zaczyna zielenić się trochę później, wraz z pojawiającymi się młodymi listkami brzóz. Wypełniają go trele ptaków, obudziły się rozgrzane słońcem owady i motyle. Żuki wyruszają na wędrówki leśnymi traktami. O obecności większych mieszkańców lasu świadczą ich tropy odciśnięte na wilgotnej jeszcze ziemi. Kończy się czas dokarmiania leśnych mieszkańców, można więc w spokoju przyjrzeć się paśnikom i lizawkom.














Myślę, że leśne zwierzęta również z ulgą powitały nadejście wiosny. Choć mają do dyspozycji piękne paśniki, pozwalające również magazynować pożywienie, to jednak nic nie zastąpi młodych pędów i świeżych listków. To koniec zmarzniętej ziemi, chłodnych wiatrów i nieprzyjaznych warunków. Zimowa stołówka zmienia się w prawdziwą wiosenną ucztę...










Pierwsze wiosenne burze, nagłe ciepłe deszcze, coraz silnie grzejące słońce i świeża, przebudzona zieleń. Oto prawa wiosny - pory, na którą ze wszystkich pór roku, czekamy chyba z największym wytęsknieniem. Zanim zamieni się w lato, a nasze oczy przywykną do zieleni i zaczną traktować ją jako stały element krajobrazu, warto przejść się wraz z wiosną po lasach, parkach, ogrodach, a nawet miejskich skwerach.