Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Obra. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Obra. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 lipca 2018

Z biegiem rzeki - okolice Lutola Mokrego


Kontynuując podróż wzdłuż rzeki Obry, po okolicach Strzyżewa przyszła pora na okolice Lutola Mokrego. Być może nazwa Lutol Mokry ma coś wspólnego z Obrą przepływającą w tych okolicach, choć równie dobrze mogło chodzić o liczne w tych rejonach jeziora, czy też występujące tu tereny podmokłe. Krajobraz poprzecinany rzeką ma niezwykły urok. Strome brzegi porastają drzewa, zacieniając brzegi Obry i dając schronienie przed letnim słońcem. Bystre oko wypatrzy pierzastych amatorów życia nad rzeką, co nie dziwi, biorąc pod uwagę bogactwo pokarmu, które takie miejsca gwarantują. Dzięki nim brzegi rzeki rozbrzmiewają ptasimi trelami. 














Być może w takim miejscu mogliby żyć bohaterowi lubianej przeze mnie w dzieciństwie bajki "Tajemnice wiklinowej zatoki". Szczur Archibald i piżmak Serafin wraz z bobrami i wydrami przeżywali nad rzeką liczne przygody. Jedno z tych zwierząt na pewno w tych rejonach występuje, a działalność jego niesamowitych zębów można śledzić na nabrzeżnych drzewach. Myślę, że zwierzakom z wiklinowej zatoki spodobałoby się nad zieloną Obrą, zwłaszcza, że tutejsze okolice to przecież zagłębie wikliniarstwa. Maleńkie wysepki na środku rzeki, zwieszające ku wodzie gałęzie drzew, bogactwo fauny i flory - to wszystko stanowi o atrakcyjności tego szlaku, często wybieranego przez kajakarzy. 












Przed samym Lutolem Mokrym rzeka nagle wpływa w rejon płaskich łąk. Znikają wysokie brzegi, a przebieg Obry znaczą pasy trzciny okalające wodę. W okresie zimowym i wiosennym rzeka wylewa, nawadniając okoliczne pola. Zielone, nadrzeczne łąki to również stanowisko wielu ptaków - gatunków wodnych, ale także tych, które preferują życie na łąkach, czy w pobliskich lasach. W oddali widać już zabudowania Lutola Mokrego, a Obra płynie dalej, snując swoje rzeczne opowieści...














O Obrze w okolicach Strzyżewa można poczytać tutaj:

Natomiast Obra w okolicach Przyprostyni opisana została tutaj:

Stare zdjęcia Obry obejrzeć można tutaj:

sobota, 23 czerwca 2018

Z biegiem rzeki - okolice Strzyżewa


Rzeka Obra - królowa zbąszyńskich okolic. Meandruje pomiędzy polami, lasami, mija miasta i wioski, przepływa przez Jezioro Błędno. Trochę niedoceniana, a przecież w piękny sposób kształtująca lokalny krajobraz. Za Strzyżewem płynie pomiędzy polami, wkraczając w bardzo malowniczy odcinek, z brzegami porośniętymi lasami i łąkami schodzącymi wprost do rzeki. Tereny te doceniły bobry, których działalność doskonale widać na już powalonych bądź dopiero naruszonych drzewach. Te duże gryzonie znane są ze swoich inżynierskich umiejętności, które prezentują również nad Obrą.


Meandrująca Obra w okolicach Strzyżewa.




Wyraźne ślady bobrzych zębów.
 













Nie tylko bobry doceniają bliskość rzeki. Szuwary i drzewa stanowią dobre schronienie dla ptactwa, które wdzięcznie wypełnia swoim śpiewem okolice. Na mulistym brzegu spotkałam ładnie ubarwioną żabę wodną, wygrzewającą się w promieniach słońca. Z bliskości wody korzysta również roślinność, bardziej bujna, niż w innych, pozbawionych wilgoci miejscach. Niektóre drzewa zwieszają swoje konary wprost nad taflą Obrą, jak gdyby chciały zajrzeć w jej głąb i przekonać się, jakie tajemnice skrywa...












Bystre spojrzenie mieszkańca rzeki.




Wraz z biegiem rzeki zmienia się krajobraz. Łąki zastępują lasy, brzeg raz jest dostępny, a raz zarośnięty, martwe drzewa robią miejsce nowym gatunkom, wszystko płynie... Słońce rzuca iskry i przegląda się w obrzańskiej toni. Rzeka wypełnia krajobraz od lat, czasem występując z brzegów, a czasem bardzo obniżając swój poziom. Tworzy własny ekosystem, chroniony w tych okolicach w ramach obszarów Natura 2000: obszar Jeziora Pszczewskie i Dolina Obry oraz obszar Rynna Jezior Obrzańskich. Dobrze, że dostrzeżono konieczność ochrony terenów, które mają do zaoferowania wiele pięknych i ciekawych zakątków.

















czwartek, 28 maja 2015

Czarno - biały świat


Strzyżewo, rok 1975. Tak dobrze znany obraz - wiejskie zabudowania wznoszące się łagodnie nad Obrą. Tyle razy stałam na moście, patrząc na tą panoramę Strzyżewa - w upalne letnie wieczory, w zimowe poranki, w jesienne i wiosenne popołudnia. Od dnia w którym wykonano zdjęcie minęło sporo czasu, ale widok pozostał niemal niezmieniony - jedynie rzeka płynie zazwyczaj znacznie niżej.  Miło znaleźć dowód na to, że może niektóre zmiany przebiegają jednak wolniej, niż nam się wydaje.






Zdjęcie autorstwa prof. Bogusława Linette pochodzi z Cyfrowego Archiwum imieniem prof. Józefa Burszty. 


O osobie prof. Józefa Burszty można przeczytać więcej tutaj: http://cyfrowearchiwum.amu.edu.pl/page/biografia
Z kolei o osobie prof. Bogusława Linette poczytać można tutaj: http://www.nagrodakolberg.pl/laureaci-prof._boguslaw_linette
Warto odwiedzić też stronę Cyfrowego Archiwum - to prawdziwa kopalnia zdjęć z polskiej prowincji. Jestem zachwycona odkryciem tego archiwum, tym bardziej, że sporo tam zdjęć z okolic Zbąszynia: http://cyfrowearchiwum.amu.edu.pl/ .


piątek, 13 lutego 2015

Strzyżewo - nad Obrą


Zimowa odsłona Obry w Strzyżewie. Most w tej wiosce, to doskonałe miejsce by się zatrzymać i podziwiać widok, który za każdym razem jest trochę inny. Podobno nie da się wejść dwa razy do tej samej rzeki. Mówią też, że wszystko płynie. Nie dziwi więc, że ten obraz, choć tak dobrze znany, ciągle się zmienia.

Czasem przejeżdżam przez most, rzucając jedynie wzrokiem na wodę pode mną. Tak łatwo jest dziś przekraczać rzeki, nie sprawia to żadnego wysiłku. Moment i już jest się na drugim brzegu. Kładki, mostki, potężne mosty. Przebiegane, przejeżdżane, setki, tysiące razy. Łączące dwa, często tak odległe brzegi. A jednak odruchowo patrzymy na wodę z okien aut i pociągów, jadąc rowerem odrywamy wzrok od ulicy by na chwilę skierować go na błękitną toń. Tak, jakbyśmy nie do końca wierzyli, że możemy tą toń pokonać w mgnieniu oka, w dodatku suchą nogą.

Dobrze jest stanąć na moście i patrzeć w znanym kierunku. Najbardziej lubimy te obrazy, które już widzieliśmy. Dlatego wracam do Strzyżewa, by dojrzeć znów na nowo sitowie na brzegu. Drzewa opuszczające gałązki, pragnące dotknąć wody. Budynki pnące się na skarpie w górę wioski. Rybackie łódki czekające posłusznie na lądzie. Dostrzec, zapamiętać, sfotografować, opisać. Spróbować zatrzymać wodę choć na ułamek sekundy, godząc się równocześnie z tym, że to niemożliwe.













środa, 21 stycznia 2015

Czarno-biały świat


Spływy kajakowe. Nieodłączny element Zbąszynia i pozostałych terenów położonych nad Obrą. Woda, nagle tak blisko nas, na wyciągnięcie dłoni. Mącące ją ruchy wioseł, dziób kajaka przebijający się przez szuwary. Wodne ptaki, rechot żab, prąd niosący nas ciągle dalej i dalej. Prawa, lewa, prawa, lewa, wiosłujemy, płyniemy z blaskiem słońca, albo w strugach deszczu. W nieznane, z biegiem rzeki, w fascynujący świat przyrody.




Zdjęcie autorstwa Kazimierza Olejniczaka pochodzi z albumu Folklor Regionu Zbąszyńskiego opracowanego z okazji 1000-lecia Państwa Polskiego.
 

czwartek, 23 października 2014

Przyprostynia - nad Obrą


Jesienne popołudnie nad Obrą. Rzeka zdaje się stać w miejscu. Może obserwuje jak zmienia się przyroda? Liście w dużej mierze są ciągle jeszcze zielone. Ale to zupełnie inna zieleń, niż zieleń wiosenna, a nawet ta letnia. To zieleń, która już wkrótce zmieni się w brąz, żółć, szarość. Zieleń w fazie przemiany. W powietrzu unosi się wilgoć i zapach gnijących liści. Mora trawa kładzie się pod stopami. Nie minie wiele czasu i na rzece pojawi się lód, trawę pokryje szron, a puste gałęzie będą uginać się pod ciężarem śniegu. Tymczasem wszystko jednak trwa nieruchomo i w spokoju pod szarym niebem. Samotne łódki, wpadające do wody liście, żółknące trzciny. Niemi świadkowie powolnego przemijania. To przemijanie jest jednak inne- nie zmierza do końca, lecz do początku. Wciąż odradzająca się na nowo natura jest fenomenem, który nic nie robi sobie z ludzkiego pojęcia czasu.