Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Godziszewo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Godziszewo. Pokaż wszystkie posty

piątek, 21 lipca 2017

Fantastyczny świat chmur


Zdjęcia, których mam w swojej kolekcji najwięcej, uwieczniają niebo i chmury. Czasem u dołu pojawia się jeszcze krajobraz, a czasem fotografuję jedynie samo sklepienie, które potrafi mieć tyle barw... W zależności od tego jak pada światło, jaka jest przejrzystość powietrza, wilgotność, pora dnia - niebo zawsze wygląda inaczej. A chmury... jak ten Dyzio marzyciel mogłabym je obserwować godzinami, leżąc na łące. Patrzeć jak tworzą coraz to nowe obrazy, jak wypiętrzają się i przybierają fantastyczne kształty. Głaszcze je wiatr, szarpie ich krawędzi, pędzi wciąż dalej i dalej. Zwiastują zmianę, bądź stabilizację, niosą w sobie deszcze, burze, dają schronienie przed palącymi promieniami słońca. 

Gdy zobaczyłam je pierwszy raz z okien samolotu, zachwyciły mnie jeszcze bardziej. Nagle mogłam spojrzeć na nie z innej perspektywy. Wiszą sobie jakby nigdy nic w powietrzu, nie przejmując się zupełnie grawitacją. Ponad nimi świeci słońce, choćby na ziemi był najbardziej deszczowy i ponury dzień - nic odkrywczego a jednak ten widok robi wrażenie. Jeszcze później stanęłam ponad nimi na szczycie gór, a one przesuwały się u moich stóp, tworząc białe morze zawieszone ponad światem.

Chodzę z głową w chmurach, podnoszę wzrok do nieba szukając ich obecności. Bezszelestne, ciągle nas mijają, rzucając swój cień na wielkie i drobne sprawy. Są absolutnie piękne. I niesamowicie ulotne - jak większość pięknych rzeczy w życiu... Oto pierwsza odsłona fantastycznego świata nieba i chmur.


Rejon Dąbrówki Wielkopolskiej

Pola pod Dąbrówką Wielkopolską

Rejon Godziszewa

Jezioro Błędno





czwartek, 4 czerwca 2015

Zbliżenie na architekturę - dom w Godziszewie


Nie znam się na architekturze. Nie mam niezbędnej wiedzy by się na jej temat fachowo wypowiadać. Dobrze jednak wiem, co mi się podoba, a co nie. Wiem co do mnie przemawia, a od czego wolałabym odwrócić wzrok. I choć najlepiej czuję się tam, gdzie horyzontu nie przysłaniają budynki, z radością natrafiam czasem na obiekty, które mają to bliżej niesprecyzowane "coś". W wszechobecnym chaosie budowlanym, pośród prawdziwych architektonicznych koszmarów, coraz bardziej doceniam wiejską zabudowę. Nie znam się na architekturze, ale są takie obrazy, które moje oczy łapią w lot. Potem te kadry łapie aparat. Tak było z domem w Godziszewie. Spytacie co w nim szczególnego? Nic szczególnego - po prostu zdobione, spłowiało-błękitne drzwi, misterna klamka, blada cegła i zakurzony kwiat mają dla mnie to "coś".













wtorek, 7 października 2014

Jej wysokość płaskość


Stoisz w miejscu i jak okiem sięgniesz, widzisz horyzont. Przed tobą, za tobą, z prawej i lewej strony. A nad tobą niebo - niczym nie zmącone i nie zasłonięte. Płasko, pusto, spokojnie. Widzisz równinę, czujesz wolność. Witaj w Wielkopolsce.

Oczywiście to stwierdzenie o płaskości Wielkopolski i jej okolic, to taka prawda z gatunku tych bardzo częściowych. I tutaj znajdą się pięknie pofałdowane tereny, doliny, niewielkie wzniesienia i pagórki. Mówiąc szczerze, większa część województwa wcale nie jest płaska - a jednak to właśnie ta cecha wymieniana jest wśród charakterystycznych dla regionu. W przypadku Zbąszynia i okolic trzeba jednak przyznać - jest tu stosunkowo płasko.

Lubię stać pośród pól i mieć na wyciągnięcie ręki cały, bezkresny krajobraz. To trochę jak stanie nad samym morzem - aż po horyzont woda. Tutaj aż po horyzont pola, ewentualnie horyzont może przysłonić trochę las, lub jakieś zabudowania, czy drzewa. Nic jednak człowieka nie zaskoczy. Nic nie skryje się za górą, nie wyskoczy nagle, nie zaatakuje. Ma się ułudę bezpieczeństwa, poczucie, że zagrożenie będzie widoczne z daleka. Wzrok bez przeszkód wędruje aż po graniczne linie tego niezwykłego obrazu. Nie ma przeszkód, nie ma barier. Nie trzeba się wspinać, pokonywać wzniesień. Człowiek jest zrównany z ziemią. Nie ma się jak wywyższyć. A z drugiej strony często pozostaje najwyższym punktem tej prostej układanki. Taki nizinny paradoks.

Płasko. Równo. W domyśle wielu - nudno. Kto jednak nie stał na otwartej przestrzeni, kto nie szedł prostą drogą, która biegła w widoczną dal, kto nie widział pustułki krążącej nad nizinami, ten nie zrozumie, że płaskość również może być piękna. W tym równym krajobrazie jest jakaś niezwykła harmonia. Niebo styka się z ziemią, nie zahaczając po drodze o żadne przeszkody. Widzi się przed sobą poziome pasy barw. Ciemna ziemia, zielony las, niebieskie niebo. Brunatny piasek, złote żyto, granat nieba przed burzą. Błękit wody, szarości trzcin, białość chmur. Kolory pasów zmieniają się jak flagi różnych państw. Kształt pozostaje jednak ciągle ten sam.

Gdy jest płasko, jest też po prostu prościej. Prościej wybudować dom. Prościej uprawiać ziemię. Prościej przemieszczać się. Czasem tu, na nizinach, tęsknimy za górami. Za miejscami, gdzie można mieć chmury pod stopami. Za chwilami, gdy można patrzeć na wszystko z góry - z dystansem, który osiąga się tylko na szczycie. Gdy najwyższe wzniesienia w okolicy mają co najwyżej odrobinę ponad 80 m n. p. m., prawdziwe góry wydają się jakąś fantasmagorią. Ale one istnieją. By jednak być górami, potrzebują nizin. Wszystko się tak mądrze na tym świecie splata, że jedna rzecz potrzebuje drugiej. Jeden człowiek - drugiego. Dopiero wówczas powstaje całość.

Schodząc ze szczytów - tych rzeczywistych i metaforycznych - można docenić niziny. Wszyscy wiemy, ile siły kosztuje zdobywanie kolejnych wzniesień. Góra za górą, z czasem może stać się koszmarnym szlakiem. Gdy więc nasza droga zbacza na płaskie tereny, może nie warto protestować. Być może to szansa by odpocząć. Nie wydaje mi się, by droga przez niziny była mniej wartościowa niż wspinaczka. Droga jest drogą - może być jedynie trochę łatwiej, albo trochę trudnej. Kroki jednak zawsze trzeba stawiać samemu.


Płaskość okolic Szczańca.


Płaskość okolic Godziszewa.


Płaskość okolic Stefanowa.

wtorek, 26 sierpnia 2014

Słowo na dziś


"Pejzaż miejski - jestem o tym głęboko przekonany - zużywa się od milionów par oczu, które się w niego wpatrują. Paryże i Londyny są pełne ludzi, którzy snują refleksje na ich temat. Tam wszystko jest już wydotykane, opisane na tysiąc sposobów. (...) Wolę oglądać świat w spowolnieniu. Żyję na wsi, więc mam mniejszą rozdzielczość i pojemność. Nie podjąłbym się opisu życia wielkiej aglomeracji. To mnie przerasta".


                                                                      Andrzej Stasiuk w wywiadzie dla Tygodnika Powszechnego



Krajobraz w okolicach Godziszewa.