niedziela, 13 grudnia 2015

Gminny Skansen Maszyn i Urządzeń Rolniczych w Podmoklach Małych


Jak kiedyś wyglądała praca na roli? Jak bardzo człowiek związany był z ziemią? Ile wysiłku trzeba było włożyć w to, by ziemię uprawiać? Współczesne gospodarstwa i maszyny rolnicze, to często wysoko wyspecjalizowane urządzenia. Nie mają dziś one wiele wspólnego z tym, co można zobaczyć w Gminny Skansen Maszyn i Urządzeń Rolniczych w Podmoklach Małych. 










Prace nad powstaniem skansenu w Podmoklach Małych rozpoczęły się w 2004 roku. Grupa osób, która postanowiła ocalić od zapomnienia dawne rolnicze maszyny, rozpoczęła proces poszukiwania, remontowania i odnawiania urządzeń. Wszystkie eksponaty w skansenie zostały podarowane przez mieszkańców Pomokli i okolicznych miejscowości. 24 czerwca 2007 roku nastąpiło uroczyste otwarcie skansenu - miejsca niezwykłego, bo stworzonego staraniem lokalnej społeczności. Wielkopolska i Ziemia Lubuska to tereny bardzo silnie związane z rolnictwem - tym bardziej cieszy fakt, iż powstało miejsce, w którym można bliżej przyjrzeć się maszynom i urządzeniom pomagającym w uprawianiu roli.












Skansen znajduje się przy Szkole Podstawowej w Pomoklach Małych. Część eksponatów położona jest  na otwartym terenie, cześć znalazła swoje miejsce pod drewnianymi wiatami. Skansen jest powszechnie dostępny - nie ma tu biletów, po terenie można swobodnie chodzić i podziwiać przygotowaną wystawę. Po bliższym przyjrzeniu się temu miejscu, można odnieść wrażenie, iż w skansenie panuje mały chaos - niektóre maszyny są ładnie wyeksponowane, a nawet opisane. Inna urządzenia zalegają jednak gdzieś po kątach, ułożone w dość przypadkowy sposób. Myślę jednak, że skansen ciągle się rozwija, urządzeń przybywa, a ich odnowienie i porządne wyeksponowanie to kwestia czasu.








Niektóre eksponaty w skansenie zostały opisane - jest to bardzo przydatne, gdy współcześnie mało kto wie, do czego służyły poszczególne maszyny rolnicze.








W skansenie obejrzeć można około 200 dawnych maszyn i urządzeń rolniczych. Pośród zbiorów znajdują się m.in. żarna, kierat, brony, śrutownik, młynki, chomąta, drewniane wozy i wiele innych eksponatów. Przyznam, że wiele z tych urządzeń widziałam po raz pierwszy w życiu. Laik, tak jak ja, może jedynie domyślać się do czego służyła większość z prezentowanych maszyn.














Na niektórych maszynach zachowały się jeszcze oznaczenia ich producentów - ciekawe, co powiedzieliby ludzie z tamtych czasów, gdyby zobaczyli dzisiejsze, nowoczesne urządzenia rolnicze, które w większości ciężkich prac z powodzeniem zastępują człowieka.
















Poza typowymi urządzeniami i maszynami rolniczymi, w skansenie zobaczyć można również urządzenia gospodarstwa domowego, których używano dawniej na wsi. Piękne wiadra, beczki, dzbany, pompy, tarki, a nawet maszyny do szycia - wszystko to przenosi nas w świat dawnych mieszkańców tych okolic.
















Na terenie skansenu można obejrzeć również coś, co zainteresuje miłośników pszczelarstwa - są tu bowiem ule i barcie. Jak wskazuje ustawiona na terenie skansenu tablica, odbywa się tu również święto miodu. Skansen w Podmoklach Małych znajduje się na Lubuskim Szlaku Wina i Miodu, utworzonym przez Fundację na Rzecz Lubuskiego Dziedzictwa, wspieraną przez Urząd Marszałkowski Województwa Lubuskiego. Ciekawostkę stanowi także piec do wypieku chleba z końca XIX wieku, pochodzący z gospodarstwa w Kolesinie. Po odnowieniu, piec został ponownie uruchomiony - podczas otwarcia skansenu wypiekano w nim chleb i placki.












W skansenie obejrzeć można również gołębniki. Jakiś czas temu, w Cyfrowym Archiwum im. Józefa Burszty (http://cyfrowearchiwum.amu.edu.pl/), w którym znaleźć można wiele dawnych zdjęć z okolic Zbąszynia, oglądałam fotografie z Podmokli Wielkich. Na jednym ze zdjęć znajduje się gołębnik bardzo podobny do tych, który obejrzeć można dziś w skansenie. Ponadto, pod wiatą znajduje się kilka ludowych rzeźb.



Zdjęcie z lat 50/60 XX wieku, wykonane w Podmoklach Wielkich - autorem fotografii jest Stanisław Kusza, a zdjęcie pochodzi ze strony: http://cyfrowearchiwum.amu.edu.pl/archive?main=Podmokle.













Na terenie skansenu znajduje się jeszcze jeden obiekt, który robi duże wrażenie - jest to wiatrak typu "koźlak" - najstarszy typ wiatraka europejskiego. Kiedyś wiatraki były stałym elementem krajobrazu - górowały nad płaskim krajobrazem i z daleka dostrzec można było ich potężne śmigła. Dziś obecne są one głównie w takich miejscach jak skanseny, szczątkowo pojawiają się jeszcze na polach, najczęściej nie są już jednak używane.











Dobrze, że są zapaleńcy, którzy zgromadzili maszyny i urządzenia rolnicze w skansenie w Podmoklach Małych. Minie jeszcze trochę lat i pamięć o dawnej pracy na roli całkiem przeminie. Warto wybrać się do Podmokli by uświadomić sobie, ile trudu i wysiłku trzeba było włożyć w uprawę ziemi i przetwarzanie jej płodów. Trud i wysiłek włożony z kolei w powstanie tego skansenu, nie pójdzie na marne, jeśli uda się choć cząstkę tego dawnego świata ocalić od zapomnienia.







Informacje o skansenie w Podmoklach Małych znaleźć można tutaj:
http://www.szkolapodmokle.babimost.pl/content/view/49/66/
http://www.szkolapodmokle.babimost.pl/content/view/101/66/
http://www.polskaatrakcyjna.pl/atrakcja/gminny-skansen-maszyn-i-urzadze-rolniczych

O skansenie przeczytać można również na blogu Kura z doktoratem:
http://kurazdoktoratem.blogspot.com/2015/05/skansen-w-podmoklach.html


sobota, 5 grudnia 2015

Stacja Stefanowo


Po stacji Zbąszyń Przedmieście, której poświęcony był ten post: http://zbaszynprzedmiescie.blogspot.com/2015/02/stacja-zbaszyn-przedmiescie.html, pora na kolejną stację kolejową, zresztą z tej samej kolejowej trasy, Leszno - Zbąszynek. Stacja Stefanowo - niewielki przystanek w poolędrejskiej wsi nieopodal Zbąszynia. To miejsce dość podobne do pozostałych stacji, które znajdują się na tej linii. Podobne, a jednak trochę inne, bo stosunkowo zadbane i dobrze utrzymane. 









Niewielki, ceglany budynek stacji nie jest już dziś czynny - spotkał go podobny los, jak większość budynków stacji na tej linii - utrzymywanie kasy w małych miejscowościach przestało być opłacalne. Na stacji panuje jednak porządek - nie ma śmieci, nie ma przejawów wandalizmu. Na obu peronach pojawiły się nowe tablice i lokalna społeczność jest w stanie to zaakceptować i uszanować - za to należą się brawa, bo na innych stacjach z porządkiem i czystością bywa różnie... Sam budynek to ciekawy przykład połączenia cegły z drewnianą przybudówką. Dach kryty jest papą, a białe ramy okienne ładnie kontrastują ze ścianami budynku. 







Latem w donicy na stacji pojawiły się kwiaty.




Lubię znaki informacyjne, które można spotkać na stacjach kolejowych - podoba mi się ich prosta i czytelna estetyka. Ciekawe jest też śledzenie, jak znaki i zastosowana czcionka zmieniają się z biegiem czasu - niby niewiele nowego można w tej materii wymyślić, a jednak współczesne znaki informacyjne różnią się od tych sprzed kilkunastu, czy kilkudziesięciu lat. 












Stefanowo to dobre miejsce, by obejrzeć zwrotnice, semafory i inne urządzenia kolejowe. W powietrzu unosi się charakterystyczny zapach podkładów kolejowych. Na co dzień jeździ tędy szynobus Kolei Wielkopolskich. Zdarza się jednak, iż Stefanowo odwiedzają również majestatyczne parowozy. 












Czy tak małe stacje mają rację bytu w świecie, w którym po szynach jeździ Maglev, TGV, czy Pendolino? Czy ich urok i nostalgia, którą budzą, wystarczy, by usprawiedliwić ich obecność w nowoczesnej rzeczywistości? Póki co, w Stefanowie nikt nie zadaje takich pytań - stacja istnieje, dopóki istnieje linia kolejowa i korzystają z niej pasażerowie. Jak długo jeszcze, pokaże przyszłość...