Mariankowo to niewielka wieś w gminie Siedlec. Poza spokojem, ciszą i nieśpieszną atmosferą, można nacieszyć się tam również widokiem kilku zabytkowych, drewnianych domów. Jedna z chałup stoi tuż przy głównej drodze. W zasadzie powinnam napisać, że jeszcze stoi, bo nie wiadomo, jak długo ten stan potrwa. Dokumentując przemijający świat, zapraszam dziś w odwiedziny do wiejskiej chaty krytej strzechą.
Chałupa o numerze 23 w Mariankowie, nie jest już dzisiaj zamieszkała. Niestety widać, iż o dom nikt nie dba, w związku z czym chałupa rozpada się. Zniszczona jest duża część dachu, niektóre z belek nośnych zawaliły się, co spowodowało także spore uszkodzenie jednej ze ścian chaty. Dom jest przykładem drewnianej, wiejskiej architektury - w okolicach można oglądać więcej tego typu budynków.
Uwagę zwraca misternie zbudowany dach, zwieńczony dwoma kominami. Krycie dachu strzechą było kiedyś na wsi bardzo popularne, a fachowców w tej dziedzinie nazywano strzecharzami. Dachy były najczęściej kryte słomą, bądź trzciną.
Bardzo podobają mi się okna w białych ramach, które świetnie kontrastują z ciemnym drewnem. Do wnętrza chałupy prowadzą brązowe drzwi - jak to zwykle bywa zamknięte na kłódkę. Podwórze zarosło, nieopodal domu obejrzeć można również studnię.
Wnętrze chałupy można obejrzeć z tej strony domu, gdzie ściana zaczyna się walić i brakuje niektórych okien. Wyraźnie widać poszczególne pokoje i drzwi, dostrzec można też szafki, pozostałości po piecu, lampach i łóżkach. Zawsze w takich miejscach myślę, o dawnych mieszkańcach tego domu - to oni stawiali tutaj codziennie swoje kroki, otwierali okna, opierali się plecami o drewniane ściany... Teraz w pustych pomieszczeniach gwiżdże jedynie wiatr.
Nieopodal chaty znajduje się stodoła - również kryta strzechą i również mocno zniszczona. Obok płynie rów nad którym spacerują kaczki. Dookoła znajdują się zamieszkałe domy, toczy się normalne życie. Szkoda, że takie codzienne życie nigdy już chyba do drewnianej chałupy nr 23 nie powróci...
Chata w Mariankowie została uwieczniona również na blogu Wolsztyn: http://wolsztyn.blogspot.com/2012/08/mariankowo-23.html
Bardzo podobają mi się okna w białych ramach, które świetnie kontrastują z ciemnym drewnem. Do wnętrza chałupy prowadzą brązowe drzwi - jak to zwykle bywa zamknięte na kłódkę. Podwórze zarosło, nieopodal domu obejrzeć można również studnię.
Wnętrze chałupy można obejrzeć z tej strony domu, gdzie ściana zaczyna się walić i brakuje niektórych okien. Wyraźnie widać poszczególne pokoje i drzwi, dostrzec można też szafki, pozostałości po piecu, lampach i łóżkach. Zawsze w takich miejscach myślę, o dawnych mieszkańcach tego domu - to oni stawiali tutaj codziennie swoje kroki, otwierali okna, opierali się plecami o drewniane ściany... Teraz w pustych pomieszczeniach gwiżdże jedynie wiatr.
Nieopodal chaty znajduje się stodoła - również kryta strzechą i również mocno zniszczona. Obok płynie rów nad którym spacerują kaczki. Dookoła znajdują się zamieszkałe domy, toczy się normalne życie. Szkoda, że takie codzienne życie nigdy już chyba do drewnianej chałupy nr 23 nie powróci...
Chata w Mariankowie została uwieczniona również na blogu Wolsztyn: http://wolsztyn.blogspot.com/2012/08/mariankowo-23.html