sobota, 12 maja 2018

Niech no tylko zakwitną jabłonie


Jak największy cud, wraz z wiosną na drzewach rozkwitają niewielkie kwiatki. Powietrze przesyca słodki zapach i szum pracujących w pocie czoła owadów. Drzewa okrywają się delikatnym welonem, chowając dopiero rodzącą się zieleń i brunatność silnych konarów. Wiatr strąca pyłek i płatki, które, gdyby nie ciepło słońca, można by uznać z daleka za śnieg. To ulotny spektakl, w którym owocowe drzewa prezentują swoje nienachalne i naturalne piękno. 












Trudno oderwać wzrok od tego cudu. Trudno uwierzyć, że potężne drzewa noszą w sobie coś tak delikatnego. Jest czas kwitnienia, a potem czas owocowania. Jest piękno, które kryje się w maleńkich płatkach i ich tajemniczej roli. To piękno, które nie przemija. Dojrzewa z czasem w słodkich owocach. Prawdziwe piękno czyni świat lepszym, a można się o tym przekonać właśnie pod kwitnącym drzewem...












sobota, 14 kwietnia 2018

Wyczekiwana wiosna


Wiosna uczy nas czekać. Na początku jest bardzo ostrożna - krok do przodu, dwa kroki w tył. Już wydaje się, że nadeszła, a potem znów wracają chłodne dni, pełne szarości i deszczu. W końcu przylatują jednak pierwsze ptaki, przebiśniegi nieśmiało otwierają swoje płatki. Choć zima wcale nie była sroga, to krótkie dni, brak słońca i zieleni zaczynają coraz bardziej męczyć. Początkowa nieśmiałość wiosny mija. Tegoroczny kwiecień powitał nas prawie letnimi temperaturami, a przyroda obudzona ciepłym słońcem, szybko zapomniała o zimowym śnie. Nad polami unosi się świergot skowronków, w ogrodach wieczorami można wysłuchać koncertów drozda śpiewaka, a w sadach kwitną owocowe drzewa. Co w tym czasie słychać w lesie?








Las nie jest jeszcze tak wiosenny, jak ogrody czy kwietniki. Jest wiosenny w inny sposób - pełen sosen, zaczyna zielenić się trochę później, wraz z pojawiającymi się młodymi listkami brzóz. Wypełniają go trele ptaków, obudziły się rozgrzane słońcem owady i motyle. Żuki wyruszają na wędrówki leśnymi traktami. O obecności większych mieszkańców lasu świadczą ich tropy odciśnięte na wilgotnej jeszcze ziemi. Kończy się czas dokarmiania leśnych mieszkańców, można więc w spokoju przyjrzeć się paśnikom i lizawkom.














Myślę, że leśne zwierzęta również z ulgą powitały nadejście wiosny. Choć mają do dyspozycji piękne paśniki, pozwalające również magazynować pożywienie, to jednak nic nie zastąpi młodych pędów i świeżych listków. To koniec zmarzniętej ziemi, chłodnych wiatrów i nieprzyjaznych warunków. Zimowa stołówka zmienia się w prawdziwą wiosenną ucztę...










Pierwsze wiosenne burze, nagłe ciepłe deszcze, coraz silnie grzejące słońce i świeża, przebudzona zieleń. Oto prawa wiosny - pory, na którą ze wszystkich pór roku, czekamy chyba z największym wytęsknieniem. Zanim zamieni się w lato, a nasze oczy przywykną do zieleni i zaczną traktować ją jako stały element krajobrazu, warto przejść się wraz z wiosną po lasach, parkach, ogrodach, a nawet miejskich skwerach.






poniedziałek, 1 stycznia 2018

Cmentarz ewangelicki w Szarkach


Są takie miejsca, gdzie po dawnych cmentarzach zostało już tylko wspomnienie. Nagrobki zniszczono, rozebrano, część zniknęła pod warstwą mchu i porostów. Cegły z kaplicy posłużyły być może do nowych celów. Potomkowie zmarłych, nie są już mieszkańcami tych ziem. Można by pomyśleć - zwykły las, drzewa, ścieżka, mgła, zimowe szarości.  Tak właśnie wygląda kawałek lasu w małej, poolęderskiej wsi Szarki, położonej w powiecie nowotomyskim. Pewnie nikt nie zauważyłby tego miejsca, gdyby nie krzyż... 












Ci, którzy bywali już na cmentarzach ewangelickich mogliby zwrócić uwagę na to, że nagle pośrodku lasu, w monokulturze sosny, pojawiają się drzewa liściaste. Nie ma ich na terenie cmentarza w Szarkach zbyt wiele, ale ciągle są widoczne i dają znać, że dawniej ulokowana była tutaj nekropolia. Próżno już jednak szukać śladów po mogiłach. W leśnym runie widać jedynie pozostałości po fundamentach, najprawdopodobniej cmentarnej kaplicy.












Poza drobnymi śladami z przeszłości, nekropolią zawładnęła cisza. Przykrywa las i to miejsce, milcząc o ludziach, którzy byli dawniej częścią lokalnej społeczności. Społeczność jednak nie zapomniała - prosty krzyż przypomina, że stąpamy po terenie cmentarza. Przypomina, o błogosławionych umarłych. To wcale nie było aż tak dawno... Wystarczyło sto lat, może trochę ponad sto lat - czas biegnie i pokazuje, że ludzkie życie i pamięć przemijają tak szybko.










W tym przemijaniu, znikaniu, usuwaniu się w cień i w przeszłość, każdemu z nas przyjdzie uczestniczyć. I nie wiadomo, co stanie się z miejscem, gdzie my spoczniemy. Czy ktoś będzie po latach o nim pamiętał? A może pamięć zachowają jedynie drzewa i cisza? Nadzieja w słowie błogosławieni. Błogosławieni, czyli szczęśliwi - niezależnie od tego, gdzie spoczywają i czy jeszcze ktoś o nich na ziemi pamięta... 






O innych cmentarzach ewangelickich, położonych w okolicach Zbąszynia pisałam tutaj:
Strzyżewo - http://zbaszynprzedmiescie.blogspot.com/2014/07/cmentarz-ewangelicki-w-strzyzewie.html

sobota, 23 września 2017

Historia pewnej pocztówki


Pod koniec czerwca weszłam do mojej ulubionej księgarni w Poznaniu. W środku młody mężczyzna dyskutował z kobietą prowadzącą księgarnię na temat poszukiwania własnej drogi w życiu. Buszując pomiędzy pudełkami pełnymi kartek, zakładek, notesów i pocztówek, mimowolnie stałam się świadkiem ich rozmowy. Zbliżał się lipiec, szukałam urodzinowej kartki dla pewnej ważnej dla mnie osoby. Przeglądałam jedno pudełko za drugim, czas mijał. Nagle zorientowałam się, że mam w ręce pocztówkę przedstawiającą miejsce, które znam. Spojrzałam z niedowierzaniem na kartkę - tak, to nie pomyłka, to moja ulubiona kapliczka przy drodze z Podmokli Małych do Lasek, którą odkryłam dwa lata temu. Jakie było prawdopodobieństwo, że wśród setek kartek, w księgarni w Poznaniu, szukając tej jednej urodzinowej kartki, trafię na pocztówkę pokazującą miejsce, do którego tak często wracam myślami? Miejsce, którego część osób pewnie nawet by nie dostrzegła, a druga część nigdy by tam nie dotarła? Stałam lekko oszołomiona, ocknęłam się, gdy kobieta powiedziała do mężczyzny: powinien pan pisać, po prostu zacząć pisać... A co ja powinnam zrobić?


Pocztówka znaleziona w księgarni.

Zdjęcie widoczne na pocztówce wykonał Zygmunt Gajewski. Z tyłu kartki widnieje opis: Matka Boska Polna ...w drodze z Lasek do Babimostu. Dokładnie to samo miejsce i ta sama kapliczka oczarowały mnie ponad dwa lata temu, gdy w okresie przedwiośnia przedzierałam się polną drogą do Lasek. Wówczas to również kapliczka została pierwszy raz opisana na tym blogu: http://zbaszynprzedmiescie.blogspot.com/2015/04/kapliczka-w-okolicach-podmokli-maych.html Wielokrotnie myślałam potem o tym miejscu, coś sprawiało, że obraz kapliczki raz po raz do mnie powracał. Teraz wszystko było jasne - nie ma wymówek, trzeba wsiąść na rower i odwiedzić miejsce z pocztówki. 










Przez całe lato ciągle było coś, co uniemożliwiało mi odwiedzenie kapliczki. Najczęściej nie było mnie w tych okolicach, a gdy już byłam to albo pogoda nie pozwalała na dłuższe wyprawy rowerowe, albo były inne zajęcia i obowiązki. Do Podmokli Małych dotarłam więc u schyłku lata. Za wsią wjechałam na piękną drogę obsadzoną starymi owocowymi drzewami i wyłożoną brukiem. To droga prowadząca do celu - pod ogromnym dębem, nieopodal lasu, wyłoniła się w końcu wiejska kapliczka. Ta sama, którą fotograf umieścił na pocztówce. Ta sama, przed którą stanęłam dwa lata temu. Zmieniają się kwiaty otaczające Matkę Boską, zmienia się krajobraz - zmarznięta ziemia, ziemia przygotowana pod uprawę, rosnące zboże, czas po żniwach, opadające liście, a potem pierzyna śniegu... Przez te minione dwa lata zmieniłam się również ja i moje życie. Tylko jedno pozostaje niezmienne - wiara, że to wszystko nie jest przypadkiem...










Stoi w spokoju pod potężnym dębem. Częściej niż ludzkie głosy słyszy pewnie wiatr szeleszczący w liściach. Przetrwała tegoroczne nawałnice, o których świadczą już jedynie gałęzie porozrzucane w pobliżu drzewa. Może odwiedzają ją czasem ciche sarny, skubiąc dookoła trawę. Może czarny kruk przysiądzie na konarach, a zabłąkany kot ułoży się w plamie słońca u Jej stóp. Czasem ktoś przejedzie drogą, zatrzyma się, spojrzy, zdejmie czapkę. Co widzi w naszych oczach? Czy wszystko rozumie?








Autor fotografii ochrzcił Matkę Boską z kapliczki w okolicy Podmokli Małych Matką Boską Polną. Stojąc wśród pierwszych spadając dębowych liści i żołędzi, pomyślałam, że dla mnie to raczej Pani rozłożystego dębu. I nagle dotarło do mnie, że przecież znam piosenkę, której często ostatnio słucham i która doskonale pasuje do tego miejsca i tego czasu...

Panie wiotkiej trzciny i rozłożystego dębu,
który wybierasz dla nas ścieżki najbardziej kręte,
który posyłasz w drogę dając tylko busolę słońca,
kilka znaków na mapie serca, zapamiętanych jeszcze w dzieciństwie...

Panie wiotkiej trzciny i rozłożystego dębu,
który wybierasz dla nas ścieżki najbardziej kręte
i nie rozumiem dlaczego... przecież zwycięstwo dębu,
jest tym większe, im więcej złamanych konarów...

I nie rozumiem, nie rozumiem...

Więc odpuść mi, choć tak trudno odpuszczać, choć tak trudno... 


Krzysztof Napiórkowski Panie wiotkiej trzciny, tekst: Paweł Szydeł











Pod rozłożystym dębem, patrząc w Jej twarz, myślałam o ścieżkach, drodze, sercu i wszystkim, czego tak bardzo nie rozumiem... O tym, co powinnam. Chcę wierzyć, że w życiu nie ma przypadków. Choć tak trudno...